Obaczcież, co się wewnątrz tabakierki dzieje". Tu, wycierając chustką zabrudzone denko, Pokazał malowaną armiją, malenką Jak rój much; w środku jeden człowiek na rumaku, Wielki jako chrząszcz, siedział, pewnie wódz orszaku; Spinał konia, jak gdyby chciał skakać w niebiosa, Jednę rękę na cuglach, drugą miał u nosa. "Przypatrzcie się - rzekł Robak - tej groźnej postawie; Zgadnijcie, czyja? - Wszyscy patrzyli ciekawie.- Wielki to człowiek, cesarz, ale nie Moskali, Ich carowie tabaki nigdy nie bierali". "Wielki człowiek - zawołał Cydzik - a w kapocie? Ja myśliłem, że wielcy ludzie chodzą w złocie, Bo u Moskalów lada jenerał, Mospanie, To tak świeci się w złocie jak szczupak w szafranie". "Ba - przerwał Rymsza - przecież widziałem za młodu Kościuszkę, Naczelnika naszego narodu: Wielki człowiek! A chodził w krakowskiej sukmanie, To jest czamarce". - "W jakiej czamarce, Mospanie? - Odparł Wilbik. - To przecież zwano taratatką". "Ale tamta z fręzlami, ta jest całkiem gładką" - Krzyknął Mickiewicz. Zatem wszczynały się swary O różnych taratatki kształtach i czamary.
Przemyślny Robak, widząc, że się tak rozpryska Rozmowa, jął ją znowu zbierać do ogniska, Do swojej tabakiery; częstował, kichali, Życzyli sobie zdrowia, on rzecz ciągnął dalĂŠj: "Gdy cesarz Napoleon w potyczce zażywa Raz po raz, to znak pewny, że bitwę wygrywa; Na przykład pod Austerlic: Francuzi tak stali Z armatami, a na nich biegła ćma Moskali; Cesarz patrzył i milczał. Co Francuzi strzelą, To Moskale półkami jak trawa się ścielą. Półk za półkiem cwałował i spadał z kulbaki; Co półk spadnie, to Cesarz zażyje tabaki; Aż w końcu Aleksander, ze swoim braciszkiem Konstantym i z niemieckim cesarzem Franciszkiem, W nogi z pola; więc Cesarz, widząc, że po walce, Spojrzał na nich, zaśmiał się i otrząsnął palce. Otóż, jeśli kto z Panów, coście tu przytomni, Będzie w wojsku Cesarza, niech to sobie wspomni".