Rzekł: "To gdy Napoleon wolność Litwie niesie, Gdy świat drży cały, to ty myślisz o procesie? I jeszczeż po tem wszystkim, com tobie powiedział, Będziesz spokojnie, ręce założywszy, siedział, Gdy działać trzeba!"
- "Działać? Cóż?" - Sędzia zapytał. "Jeszcześ - rzekł Robak - z oczu moich nie wyczytał? Jeszcze serce nic tobie nie gada? Ach, bracie! Jeśli Soplicowskiej krwi kroplę w żyłach macie, Uważ tylko: Francuzi uderzają z przodu?... A gdyby z tyłu zrobić powstanie narodu? Co myślisz? Niech no Pogoń zarży, niech na Żmudzi Niedźwiedź ryknie! Ach, gdyby jakie tysiąc ludzi, Gdyby choć pięćset z tyłu na Moskwę natarło, Powstanie jako pożar wkoło rozpostarło, Gdybyśmy my, nabrawszy Moskwie harmat, znaków, Zwycięzcy szli powitać wybawców rodaków? Ciągniemy! Napoleon widząc nasze lance Pyta: <> My krzyczym: < Najjaśniejszy Cesarzu! Litwa ochotnicy!>> Pyta: <> - <> Ach, któż by potem pisnąć śmiał o Targowicy? Bracie, póki Ponarom stać, Niemnowi płynąć, Póty w Litwie Sopliców imieniowi słynąć; Wnuków, prawnuków będzie Jagiełłów stolica Wskazywać palcem, mówiąc: oto jest Soplica, Z tych Sopliców, co pierwsi zrobili powstanie!"
A na to Sędzia: "Mniejsza o ludzkie gadanie; Nigdy nie dbałem bardzo o pochwały świata, Bóg świadkiem, żem nie winien grzechów mego brata; W politykę jam nigdy bardzo się nie wdawał, Urzędując i orząc mojej ziemi kawał; Lecz jestem szlachcic, rad bym plamę domu zmazać, Jestem Polak, dla kraju rad bym coś dokazać, Choć duszę oddać. W szable nie byłem zbyt tęgi, Wszakże bierali ludzie i ode mnie cięgi; Wie świat, że w czasie polskich ostatnich sejmików Wyzwałem i zraniłem dwoch braci Buzwików, Którzy... Ale to mniejsza. Jakże Wasze myśli? Czy potrzeba, żebyśmy zaraz w pole wyszli? Strzelców zebrać - rzecz łatwa; prochu mam dostatek, W plebaniji u księdza jest kilka armatek; Przypominam, iż Jankiel mówił, iż u siebie