Tu ich strach zdjął, dziwią się, że o klęsce owej Już wiemy; krzyczą Niemcy: Spuściwszy nos, do domów, z domów dalej w nogi - O, to był rwetes! Wszystkie wielkopolskie drogi Pełne uciekających; niemczyska jak mrowie Pełzną, ciągną pojazdy, które lud tam zowie Wageny i fornalki; mężczyźni, kobiety, Z fajkami, z imbryczkami, wleką pudła, bety; Drapią, jak mogą; a my milczkiem wchodzim w radę: Hejże na koń, pomieszać Niemcom rejteradę! Nuż landratom tłuc w karki, z hofratów drzeć schaby, A herów oficerów łowić za harcaby - A jenerał Dąbrowski wpada do Poznania I cesarski przynosi rozkaz: do powstania! W tydzień jeden - tak lud nasz Prusaków wychłostał I wygnał, na lekarstwo Niemca byś nie dostał!
Gdyby się tak obrócić i gracko, i raźnie, I u nas w Litwie sprawić Moskwie taką łaźnię? He? co myślisz, Macieju? Jeśli z Bonapartem Moskwa drze koty, to on wojuje nie żartem: Bohater pierwszy w świecie, a wojsk ma bez liku! He, cóż myślisz, Macieju, nasz ojcze Króliku?"
Skończył. Czekają wszyscy Macieja wyroku. Maciej głowy nie ruszył ani podniósł wzroku, Tylko ręką kilkakroć uderzył po boku, Jak gdyby szabli szukał (od zaboru kraju Szabli nie nosił; przecież z dawnego zwyczaju Na wspomnienie Moskala zawsze rękę zwracał Na lewy bok, zapewne Rózeczki swej macał; I stąd był nazywany powszechnie Zabokiem). Już wzniósł głowę, słuchają w milczeniu głębokiem. Maciej oczekiwanie powszechne omylił, Nachmurzył brwi i znowu głowę na pierś schylił. Na koniec odezwał się, z wolna każde słowo Wymawiając z przyciskiem, a w takt kiwał głową:
"Cicho! skądże ta cała nowina pochodzi? Jak daleko Francuzi? Kto nimi dowodzi? Czy już wojnę zaczęli z Moskwą? gdzie i o co? Którędy mają ciągnąć? z jaką idą mocą? Wiele piechoty, jazdy? Kto wie, niechaj gada!"
Milczała, patrząc na się kolejno, gromada. "Radziłbym - rzecze Prusak - czekać bernardyna Robaka, bo od niego pochodzi nowina; Tymczasem posłać pewnych szpiegów nad granicę