Skąd mu się wzięła mina i wesołość taka. Sędzia wnet kucharzowi powtórzył rozkazy; Wniesiono wazę, cukier, butelki i zrazy. Płut i Ryków tak czynnie zaczęli się zwijać, Tak łakomie połykać i gęsto zapijać, Że w pół godziny zjedli dwadzieścia trzy zrazy I wychylili ponczu ogromne pół wazy.
Więc Major syt i wesół w krześle się rozwalił, Dobył fajkę, biletem bankowym zapalił I otarłszy śniadanie z ust końcem serwety, Obrócił śmiejące się oczy na kobiety I rzekł: "Ja, piękne Panie, lubię was jak wety! Na me szlify majorskie, gdy człek zjadł śniadanie, Najlepszą jest po zrazach zakąską gadanie Z paniami tak pięknemi jak wy, piękne Panie!
Wiecie co? grajmy w karty! w welba-cwelba? w wista? Albo pójdźmy mazurka? he! do diabłów trzysta! Wszak ja w jegierskim pułku pierwszy mazurzysta!" Za czym ku damom bliżej schylił się wygięty I puszczał na przemiany dym i komplementy.
"Tańczyć! - zawołał Robak - gdy wychylę flaszę, To i ja, choć ksiądz, habit czasami podkaszę I potańczę mazurka! Ale wiesz, Majorze, My tu pijem, a jegry tam zmarzną na dworze? Hulać, to hulać! Sędzio, daj beczkę siwuchy! Major pozwoli, niechaj piją jegry zuchy!" "Prosiłbym - rzecze Major - lecz w tem nie ma musu". "Daj, Sędzio - szepnął Robak - beczkę spirytusu". I tak, kiedy we dworze sztab wesoły łyka, Za domem zaczęła się w wojsku pijatyka.
Ryków kapitan milczkiem kielichy wychylał, Lecz Major pił i razem damom się przymilał, A wzmagał się w nim coraz tańcowania zapał; Rzucił fajkę i rękę Telimeny złapał, Chciał tańczyć, lecz uciekła; więc podszedł do Zosi, Kłaniając się, słaniając, do mazurka prosi: "Hej! ty Ryków, przestańże tam trąbić na fajce, Precz fajka, wszak ty dobrze grasz na bałabajce; Widzisz no tam gitarę, pódź no, weź gitarę, I mazurka! ja, Major, idę w pierwszą parę". Kapitan wziął gitarę i struny przykręcał, Płut znowu Telimenę do tańca zachęcał.