Na koniec w Soplicowie, w swem ojczystym gnieździe, Gdy gotował powstanie, zginął na zajeździe. Właśnie o jego śmierci nadeszła wiadomość Do Warszawy w tę chwilę, gdy Cesarz Jegomość Raczył mu dać za dawne czyny bohaterskie Legiji Honorowej znaki kawalerskie.
Owoż te wszystkie rzeczy mając na uwadze, Ja, reprezentujący województwa władzę, Moją konfederacką ogłaszam wam laską: Że Jacek wierną służbą i cesarską łaską Zniósł infamiji plamę, powraca do cześci I znowu się w rzęd prawych patryjotów mieści; Więc kto będzie śmiał Jacka zmarłego rodzinie Wspomnieć kiedy o dawnej, zagładzonej winie, Ten podpadnie za karę takiego wyrzutu Gravis notae maculae, wedle słów Statutu Karzących tak militem, jak i skartabela, Co by siał infamiją na obywatela; A że teraz jest równość, więc artykuł trzeci Obowiązuje równie i mieszczan, i kmieci. Ten wyrok marszałkowski pan pisarz umieści W aktach jeneralności, a woźny obwieści.
Co się tycze Legiji Honorowej krzyża, Że późno przyszedł, nic to sławie nie ubliża; Jeśli Jackowi nie mógł służyć ku ozdobie, Niech służy ku pamiątce, wieszam go na grobie. Trzy dni tu będzie wisiał, potem do kaplicy Złoży się jako wotum dla Boga Rodzicy".
To powiedziawszy, order wydobył z pokrowca I zawiesił na skromnym krzyżyku grobowca Uwiązaną w kokardę wstążeczkę czerwoną I krzyż biały gwiaździsty ze złotą koroną; Przeciw słońcu promienie gwiazdy zajaśniały Jako ostatni odbłysk ziemskiej Jacka chwały. Tymczasem lud na klęczkach Anioł Pański mowi, Upraszając o wieczny pokój grzesznikowi; Sędzia obchodzi gości i wiejską gromadę, Wszystkich do Soplicowa wzywa na biesiadę.
Ale na przyźbie domu usiedli dwaj starce, Mając u kolan pełne miodu dwa półgarce; Patrzą w sad, gdzie wśród pączków barwistego maku Stał ułan jak słonecznik w błyszczącym kołpaku Strojnym blachą złocistą i piórem koguta; Przy nim dziewczę, w zielonej sukience jak ruta Pozioma, wznosi oczki błękitne jak bratki