Uszlachcić i ogłosić, że im herb nasz dajem, Pani udzieli jednym wioskom Półkozica, Drugim niech swą Leliwę nada Pan Soplica. Natenczas i Rębajło uzna chłopa rownym, Gdy go ujrzy szlachcicem wielmożnym, herbownym, Sejm potwierdzi. A niech się mąż Pani nie trwoży, Iż oddanie ziem Państwo tak bardzo zuboży; Nie da Bóg, abym rączki córy dygnitarskiej Widział umozolone w pracy gospodarskiej. Jest na to sposób. - W zamku wiem ja pewną skrzynię, W której jest Horeszkowskie stołowe naczynie, Przytem różne sygnety, kanaki, manele, Kity bogate, rzędy, cudne karabele, Skarbczyk Stolnika, w ziemi skryty od grabieży; Pani Zofiji jako dziedziczce należy; Pilnowałem go w zamku jako oka w głowie Od Moskalów i od was, Państwo Soplicowie. Mam także spory worek mych własnych talarów, Uzbieranych z wysługi tudzież z pańskich darów. Myśliłem, gdy nam zamek wróconym zostanie, Obrócić grosz na murów wyreperowanie; Nowemu gospodarstwu dziś zda się w potrzebie; A więc, Panie Soplico, wnoszę się do ciebie, Będę żył u mej Pani na łaskawym chlebie I kołysząc Horeszków pokolenie trzecie, Wprawiać do Scyzoryka Pani mojej dziecię, Jeśli syn - a syn będzie, bo wojny nadchodzą, A w czasie wojny zawżdy synowie się rodzą".
Ledwie ostatnie słowa domówił Gerwazy, Gdy poważnemi kroki przystąpił Protazy, Skłonił się i wydobył z zanadrza kontusza Panegiryk ogromny w półtrzecia arkusza. Skomponował go rymem podoficer młody, Który niegdyś w stolicy sławne pisał ody, Potem wdział mundur, lecz i w wojsku beletrysta, Wiersze rabiał. - Już Woźny przeczytał ich trzysta, Aż gdy przyszedł do miejsca: "O ty, której wdzięki Budzą bolesną radość i rozkoszne męki! Która na szyk Bellony gdy zwrócisz twarz piękną, Złamią się wnet oszczepy i tarcze rozpękną, Zwalcz dziś Marsa Hymenem; srogiej niezgod hydrze Niech dłoń twoja syczące z czoła zmije wydrze!" -
Tadeusz i Zofija ustawnie klaskali, Niby chwaląc, w istocie nie chcąc słuchać dalĂŠj.