On wyrabiał u króla dla was chleb łaskawy, Dzieci wasze kopami pomieszczał w konwikcie Pijarskim, na swym koszcie, odzieży i wikcie; Dorosłych promowował także swym nakładem. A dlaczego to robił? Że wam był sąsiadem! Dziś Soplica kopcami tyka waszych granic; Cóż kiedy wam dobrego zrobił on?" "Nic a nic! - Przerwał Konewka - bo to wyrosło z szlachciury, A jak dmie się, phu phu phu, jak nos drze do góry! Pamiętacie, prosiłem na córki wesele; Poję, nie chce pić, mówi: Ot, magnat! delikacik z marymonckiej mąki! Nie pił, leliśmy w gardło; krzyczał: Czekaj no, niech no ja mu z Konewki naleję".
"Filut - zawołał Chrzciciel - oj, i ja go kropnę Za swoje. Mój syn - było to dziecko roztropne, Teraz tak zgłupiał, że go nazywają Sakiem. A z przyczyny Sędziego został głupcem takim. Mówiłem: On znowu smyk do Zosi, dybie przez konopie; Złowiłem go, a zatem za uszy i kropię; A on beczy i beczy jak maleńkie chłopie: - a wciąż szlocha . Co tobie? A on mówi, że tę Zosię kocha! Chciałby popatrzyć na nią! Żal mi nieboraka; Mówię Sędziemu: On mówi: . Łotr! łże, już ją komuś swata. Słyszałem; już ja się tam na wesele wkręcę, Ja im łoże małżeńskie Kropidłem poświęcę".
"I taki łotr - zawołał Klucznik - ma panować? I dawnych panów, lepszych od siebie, rujnować? A Horeszków i pamięć, i imię zaginie! Gdzież jest wdzięczność na świecie? - nie ma jej w Dobrzynie. Bracia! chcecie bój z ruskim wieść imperatorem, A boicie się wojny z Soplicowskim dworem? Strach wam turmy! czyż to ja wzywam na rozboje? Broń Boże! Szlachta Bracia! ja przy prawie stoję. Wszak Hrabia wygrał, zyskał dekretów niemało; Tylko je egzekwować! Tak dawniej bywało: Trybunał pisał dekret, szlachta wypełniała, A szczególniej Dobrzyńscy, i stąd wasza chwała Urosła w Litwie! Wszakże to Dobrzyńscy sami Bili się na zajeździe myskim z Moskalami, Których przywiódł jenerał ruski Wojniłowicz I łotr, przyjaciel jego, pan Wołk z Ługomowicz;