"Wojny!" - krzyknęli. - "Jakiej?" - spytał. - Zawołali: "Wojny z Moskalem! bić się! Hajże na Moskali!"
Prusak wciąż wołał, a głos coraz wyżej wznosił, Aż posłuchanie częścią ukłonem wyprosił, Częścią zdobył swą mową krzykliwą i cienką. "I ja chcę bić się - wołał, tłukąc się w pierś ręką - Choć kropidła nie noszę, drągiem od wiciny Sprawiłem raz Prusakom czterem dobre chrzciny, Którzy mię po pjanemu chcieli w Preglu topić". "Toś zuch, Bartku - rzekł Chrzciciel - dobrze! kropić kropić!" "Ależ, najsłodszy Jezu! trzeba pierwej wiedzieć, Z kim wojna? o co? Trzeba to światu powiedzieć - Wołał Prusak - bo jakże lud ruszy za nami? Gdzie pójdzie, kiedy, gdzie iść, my nie wiemy sami! Bracia Szlachta! Panowie! potrzeba rozsądku! Dobrodzieje! potrzeba ładu i porządku! Chcecie wojny, więc zróbmy konfederacyją, Obmyślmy, gdzie zawiązać i pod laską czyją? Tak było w Wielko - Polszcze: widzim rejteradę Niemiecką, cóż my robim! Wchodzim tajnie w radę, Uzbrajamy i szlachtę, i włościan gromadę, Gotowi, Dąbrowskiego czekamy rozkazu, Na koniec, hajże na koń! powstajem od razu!"
"Proszę o głos!" - zawołał pan komisarz z Klecka, Człowiek młody, przystojny, ubrany z niemiecka; Zwał się Buchman, lecz Polak był, w Polszcze się rodził; Nie wiedzieć pewnie, czyli ze szlachty pochodził, Lecz o to nie pytano; i wszyscy Buchmana Szacowali, iż służył u wielkiego pana. Był dobry patryjota i pełen nauki, Z ksiąg obcych wyuczył się gospodarstwa sztuki I dóbr administracją prowadził porządnie; O polityce także wnioskował rozsądnie, Pięknie pisać i gładko umiał się wysławiać, Zatem umilkli wszyscy, kiedy jął rozprawiać. "Proszę o głos!" - powtórzył, po dwakroć odchrząknął, Ukłonił się i usty dźwięcznemi tak brząknął:
"Preopinanci moi w swych głosach wymownych Dotknęli wszystkich punktów stanowczych i głownych, Dyskusyją na wyższe wznieśli stanowisko;