Czy o tem była mowa? że ktoś miał wariata, Banita bratem, to co? karać go za brata! To mi po chrześcijańsku! Są tu w tym konszachty Hrabiego. - Żeby Sędzia był ciężki dla szlachty, Nieprawda! dalibógże! to wy tylko sami Pozywacie go, a on zgody szuka z wami, Ustępuje ze swego, jeszcze grzywny płaci, Ma proces z Hrabią, cóż stąd? obadwa bogaci; Niechaj pan drze się z panem, cóż to do nas braci? Pan Sędzia ciemiężyciel! On pierwszy zabraniał, Ażeby się chłop przed nim do ziemi nie kłaniał, Mówiąc, że to grzech. Nieraz u niego gromada Chłopska, ja sam widziałem, do stołu z nim siada; Płacił za włość podatki, a nie tak jest w Klecku, Choć tam Waść, Panie Buchman, rządzisz po niemiecku. Sędzia zdrajca! - My się z nim od infimy znamy: Poczciwe było dziecko i dziś taki samy; Polskę kocha nad wszystko, polskie obyczaje Chowa, modom moskiewskim przystępu nie daje. Ilekroć z Prus powracam, chcąc zmyć się z niemczyzny, Wpadam do Soplicowa jak w centrum polszczyzny: Tam się człowiek napije, nadysze Ojczyzny! Dalbóg, Dobrzyńscy! ja wasz brat, ale Sędziego Nie pozwolę pokrzywdzić, nie będzie nic z tego. Nie tak, Panowie Bracia, w Wielko - Polszcze było: Co za duch! co za zgoda! aż przypomnieć miło! Nikt tam podobną fraszką nie śmiał rady mieszać!"
"To nie fraszka - zawołał Klucznik - łotrów wieszać!"
Szmer wzmagał się; wtem Jankiel posłuchania prosił, Na ławę wskoczył, stanął i nad głowy wznosił Brodę jak wiechę, co mu aż do pasa wisi; Prawą ręką zdjął z wolna z głowy kołpak lisi, Lewą ręką jarmułkę zruszoną poprawił, Potem lewicę za pas zatknął i tak prawił, Kołpakiem lisim w kolej kłaniając się nisko
"Nu, Panowie Dobrzyńscy, ja sobie żydzisko; Mnie Sędzia ni brat, ni swat; szanuję Sopliców, Jak panów bardzo dobrych i moich dziedziców; Szanuję też Dobrzyńskich Bartków i Maciejów, Jako dobrych sąsiadów, panów dobrodziejów; A mówię tak: jeżeli Państwo chcą gwałt zrobić Sędziemu, to bardzo źle; możecie się pobić,