Za to wedle Statutu zapłacą nawiązki. Ja na pana Hrabiego nie zanoszę skargi, To tylko były zwykłe sąsiedzkie zatargi".
"A czy Sędzia - rzekł Major - ż ó ł t ą k s i ę g ę czytał?" "Co to za żółta księga?" pan Sędzia zapytał.
"Księga - rzekł Major - lepsza niż wasze statuty, A w niej pisze co słowo: stryczek, Sybir, knuty; Księga ustaw wojennych, teraz w Litwie całĂŠj Ogłoszonych; już pod stół wasze trybunały. Podług ustaw wojennych za takową psotę Pójdziecie już to najmniej w sybirną robotę".
"Apeluję - rzekł Sędzia - do gubernatora". "Apeluj - rzekł Płut - choćby do Imperatora. Wiesz, że gdy Imperator zatwierdza ukazy, Z łaski swej często karę powiększa dwa razy. Apelujcie, ja może wynajdę w potrzebie, Mospanie Sędzio, dobry kruczek i na ciebie. Wszak Jankiel, szpieg, którego już rząd dawno śledzi, Jest twoim domownikiem, w karczmie twojej siedzi. Mogę teraz was wszystkich wziąć w areszt od razu". "Mnie - rzekł Sędzia - brać w areszt? jak śmiesz bez rozkazu?" I przychodziło coraz do żywszego sporu, Gdy nowy gość zajechał na dziedziniec dworu.
Wjazd tłumny, dziwny. Przodem, niby laufer, bieży Ogromny, czarny baran, a łeb mu się jeży Czterema rogami, z których dwa jako kabłąki Kręcą się koło uszu, ubrane we dzwonki, A dwa, od czoła na bok wysuwając końce, Wstrząsają kulki krągłe, mosiężne, brzęczące. Za baranem szły woły, trzoda owiec, kozy, Za bydłem cztery ciężko pakowane wozy.
Wszyscy odgadli, że to wjazd księdza Kwestarza. Więc pan Sędzia, powinność znając gospodarza, Stał w progu witać gościa. Ksiądz na pierwszej bryce Jechał, kapturem na wpół zasłoniwszy lice, Ale go wnet poznano, bo gdy więźniów minął, Zwrócił się ku nim twarzą, palcem na znak skinął. I drugiej bryki furman równie był poznany: Stary Maciek Rózeczka, za chłopa przebrany; Szlachta zaczęła krzyczeć, skoro się pokazał, On rzekł: "Głupi!" - i ręką milczenie nakazał. Na trzecim wozie Prusak w kubraku wytartym,